Wszystkomający blog szydełkowy

środa, 15 listopada 2017

Pleciemy wianki - I

18:48:00 2
Pleciemy wianki - I
No to czas się chwalić pierwszym etapem powstawania wianka.

Tylko nie bardzo jest czym... Bo dzisiaj rano przyłożyłam do formy kawałek, który wczoraj zaczęłam robić... I oczywiście wyszedł za duży. Jak ja wczoraj to mierzyłam, to nie wiem... Ale ostatecznie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo przy okazji zmieniłam szydełko na większe, więc prace będą się posuwać szybciej.
A co w ogóle planuję zrobić dokładnie? No nie wiem. Pierwotny plan był taki, że sam wieniec będzie srebrny, a ozdoby w odcieniach niebieskiego i może fioletu. Ale ciągle obiecuję sobie, że nie będę kupować nowych motków i do tej pory całkiem nieźle mi to idzie. I to nie chodzi o kwestie finansowe, ale o stany magazynowe w moich pudłach...
Przepraszam za jakość, ale nie dałam rady się rozłożyć dzisiaj z lampami... Poprawię się!

W każdym razie kierując się to zasadą nowych włóczek nie kupiłam. Wzięłam je od Matuli^^. Akurat zalegały jej od dłuższego czasu motki niebieskiej bawełny z metaliczną nitką. No to już nie zalegają, bo właśnie z nich powstanie "korpus" wianka. A co do reszty ozdób... to oprócz tego, że raczej będą białe i na pewno gwiazdki, to więcej nie wiem...
Styropianową formę już musiałam kupić. Po obejrzeniu miliarda zdjęć na Pintereście wyszło mi, że zdecydowana większość wianków jest robiona na połówce, nie zaś na pełnej oponce. Pozostała kwestia rozmiaru. Padło na 30cm. I wiecie co? Chyba jednak przesadziłam... nie mam pojęcia, czy mi starczy włóczki... nie mówiąc o pomyśle na zapełnienie całości... No ale... będę się martwić później... Najwyżej coś dosztukuję.
Także materiały są, teraz tylko trzeba działać. Ale na razie nie liczcie na jakieś spektakularne efekty, bo mam do zrobienia na szybko wyprawkę na chrzest dla Siostrzeńca. Ale do końcowego terminu, więc jeszcze zdążę ;)

Zapraszam do dzielenia się swoimi pracami poniżej ;)

niedziela, 12 listopada 2017

Świąteczne wyzwanie 2017 - Pleciemy wianki!

20:30:00 4
Świąteczne wyzwanie 2017 - Pleciemy wianki!
Zgodnie z obietnicą, dzisiaj przedstawiam nowe świąteczne wyzwanie.
W zeszłym roku staraliśmy się zdążyć przed Świętami, tym razem będziemy pleść. Ale nie trzy po trzy, tylko świąteczne wianki.

Tak jak ostatnio pisałam, zeszłoroczne wyzwanie dało mi dużo różnych drobnych ozdób, ale takich trochę od Sasa do Lasa. Moja wina, bo powinnam mieć jakiś plan, czy cokolwiek, żeby to tworzyło jakąś wspólną całość.
Nauczona tym doświadczeniem, tym razem proponuję Wam inną zabawę. Zrobimy jedną rzecz - wianek świąteczny.
Ponieważ trochę późno zaczynamy, to raczej nie ma szans, żeby to był wieniec adwentowy, ale do Bożego Narodzenia z pewnością zdążymy.
To teraz może jakieś...

ZASADY

  • Jaki wzór?
    • Dowolny, poniżej znajdziecie kilka inspiracji, ale oprócz wyobraźni i formy nic nas nie ogranicza! To nawet nie musi być szydełko ;)
  • Termin
    • Startujemy w poniedziałek, 13.11.2017. W każdą środę będę publikować swoje postępy w pracy i zostawię InLinkz, żebyście mogli się również dzielić swoimi 
    • A kończymy 18 grudnia.
  • Co będziesz z tego mieć?
    • Satysfakcję i super wieniec ;) A dla najbardziej wytrwałych przewidziałam nagrody.

INSPIRACJE

  • Bałwanki, bardzo popularny motyw, więc może również ktoś się skusi?
http://www.repeatcrafterme.com/2013/11/crocheted-snowball-wreath.html


https://www.ravelry.com/projects/flappergirl425/christmas-wreath
https://www.lazydaisyjones.com/2014/11/my-crochet-christmas-wreath-2014.html
https://www.ravelry.com/patterns/library/winter-wreath-3

https://keeponkeepingon2017.wordpress.com/2015/01/25/a-winter-wreath-finally-finished/

  • A może coś bardziej stonowanego?
https://www.ravelry.com/patterns/library/shabby-chic-christmas-wreath
  • Albo coś z przymrużeniem oka? Taki Święty Mikołaj na przykład:
https://www.craftsy.com/crocheting/patterns/santa-wreath/227519
  • Albo coś klasycznego?
https://web.archive.org/web/20130105051757/http:/www.juliacrosslandart.com/2012/12/its-beginning-to-look-a-lot-like-christmas.html

https://tinyandtoad.wordpress.com/2015/11/10/a-christmas-wreath-holly-pattern/


http://attic24.typepad.com/weblog/2015/03/winter-wreath-ta-dah-1.html
  • Wianek w trochę innej formie:
http://www.crochetmemories.com/patterns/poinsettia-candle-wreath.php
  • I mały bonus ;)


To jak? Ktoś chętny? ;)

czwartek, 9 listopada 2017

Listopadowe plany

17:51:00 2
Listopadowe plany
Było podsumowanie października, czas i na plany.
Listopad to w zasadzie już prawie Boże Narodzenie w dziewiarskim świecie. Robimy prezenty, ozdoby. Część z Was podejrzewam już świąteczną produkcję zamknęło.



SZYDEŁKO

W zeszłym roku byłby właśnie środek wyzwania świątecznego, w tym jakoś zabrakło mi chyba motywacji, żeby coś wcześniej ogarniać temacie Bożego Narodzenia. I pewnie bym nic już w tym kierunku nie działała, gdyby nie moja siostra, która zapytała, czy coś będę w tym roku organizowała. No i w sumie pomyślałam: czemu nie.
Tak wiec szykujcie się - w weekend pojawi się zaproszenie i zasady nowego wyzwania!
Jeśli chodzi o dziergane plany, to z całą pewnością chcę skończyć morski kocyk. I jeśli nie nastąpi jakiś kataklizm to powinno się udać. Został mi do wyrobienia ostatni motek i oczywiście zwierzątka.

Poza tym dalej będzie się dziergać chusta Shaffron z Lace, ale tutaj z kolei szybkiego finiszu nie przewiduję... Zwłaszcza, że z coraz mniejszą chęcią patrzę na tę robótkę. Chyba wybrałam nieodpowiedni wzór do tej włóczki... Albo po prostu za wolno przybywa efektów mojej pracy. Ale skończę ją, bo pruć nie będę przecież...
Jest plan, żeby zrobić czapkę dla siebie. Ale... jakoś się zebrać nie mogę, chociaż mam i materiał i wzór wybrany...
No i chyba czas najwyższy wziąć się za ozdoby choinkowe. Te z zeszłego roku gdzieś się porozchodziły, ale szczerze mówiąc sama nie byłam zadowolona z efektu wyzwania. Chyba lepiej się było zdecydować na dwa-trzy wzory i je powielać. A tak powstało sporo różnej drobnicy.
Zatem plan na najbliższe dni to znalezienie wzorów i ewentualne uzupełnienie brakujących zapasów.
Przydałoby się również skończyć parę rzeczy, które w swej zasadniczej części już są gotowe, ale zostało jeszcze parę paskudnych rzeczy do zrobienia - na przykład chowanie nitek...I może jednak te kwiatki na tych mitenkach zrobię...

KSIĄŻKI

Aktualnie do kilkunastu dni czytam serię "Magowie prochowi". Jak widać detoks od fantasy był bardzo krótki... Ale jakoś nie mam wielkich wyrzutów sumienia. Jestem bardzo ciekawa rozwoju wypadków, zwłaszcza, że przede mną jeszcze 2,5 tomu. A lista książek do przeczytania na Legimi rośnie...


INNE

A co do innych planów, to chyba czas trochę wyjść do ludzi... Stąd wyprawa na Gratislavię w ten weekend. Gry planszowe też są bliskie memu sercu, ale niestety, trochę nam się wykruszyła ekipa do grania. Smuteczek. Ale dalej uwielbiam patrzeć na pudełka, a pierwsze otwarcie przyprawia mnie o dreszcz emocji i szybsze bicie serca porównywalne jedynie z przekroczeniem progu pasmanterii.
I może zacznę ponownie chodzić na spotkania dziewiarskie... Ale to dopiero w grudniu, bo to listopadowe oczywiście przegapiłam...

A jakie Wy macie plany na nadchodzący miesiąc? Jeszcze będziecie szykować swoje prace na Święta?

Więcej planów nie robię. W końcu lepiej zrealizować plan minimum i dorzucić coś w międzyczasie, niż się dręczyć, że się czegoś nie zrobiło.

niedziela, 5 listopada 2017

Podsumowanie października

07:51:00 0
Podsumowanie października
Zaczynamy nową serię wpisów na blogu! Znaczy mam nadzieję, że serię, bo wiecie... słomiany zapał... Ale mam nadzieję, że takie podsumowania i plany zmobilizują mnie do lepszej pracy i zacznę częściej i chętniej chwytać za aparat.

A zatem październik! Albo piździernik, bo końcówka była jednak dosyć nieprzyjemna. Ach ten Grzegorz...

Zdecydowanie miesiąc upłynął mi pod znakiem dziergania. Zrobiłam kilka małych albo mało pracochłonnych projektów.

Po pierwsze mitenki z Minionkami, dla koleżanki, która nie zna pojęcia "za gorąco" ;) A że dodatkowo jest animatorką dzieci, to te żółte potwory to dla niej chleb powszedni.

Po drugie dywan do pokoju mojej siostrzenicy. I to jest właśnie projekt, który nie jest mały, bo jednak sznurek bawełniany robi swoje. Ale nie mogę powiedzieć, żebym się jakoś przy nim szczególnie napracowała. Bo nie oszukujmy się... szydełko numer 10 i jedziemy. Ale ręce bolą, pod koniec pracy to jednak było już kilka kilo, szkoda, że go nie zważyłam przed oddaniem... Zdjęć jeszcze nie ma, bo w zasadzie dywan jest, ale pokój Misi jeszcze nie jest skończony.



Ciągle dzierga się chusta  z Lace dropsa, która oficjalnie otrzymuje status robótki podróżnej, co oznacza tyle tylko, że jeździ ze mną cały czas w torebce i czeka na wolne miejsce w tramwaju.

Popełniłam również dla siebie mitenki, chociaż jeszcze nie są do końca wykończone - chciałabym dodać jeszcze jakieś kwiatki. Ale szczerze mówiąc, wątpię, że do tego dojdzie... Mitenki są już w użyciu, a skoro spełniają swoją rolę, to obawiam się, że tak zostaną. No chyba, że zaskoczę samą siebie!



No i na koniec kolejna praca w toku, czyli kocyk-plaża, na zamówienie. Chociaż już popełniłam w swojej karierze kilka falowców (w sensie kocyków w fale), to jakoś mi się ten wzór nigdy nie nudzi. Jestem już prawie w połowie i jestem bardzo zadowolona z tempa, w którym mi to idzie. Zobaczymy, jak będzie na koniec, gdy dojdzie do dziergania zwierzątek i ich przyszywania...



WŁÓCZKA MIESIĄCA

W każdym podsumowaniu będę wskazywać włóczkę miesiąca. Niekoniecznie będzie to ta najlepsza, może być najbardziej zaskakująca, najładniejsza albo ta, z której najwięcej dziergałam.
Włóczką października zostaje Alize Cotton Gold, to z niej powstaje kocyk i z niej najczęściej korzystałam.


KSIĄŻKI
Jak część z Was wie, oprócz szydełka, moją drugą pasją są książki. Nie zawsze udaje mi się zrobić wpis w środę z książkami, a często chciałabym się podzielić z Wami swoimi przemyśleniami, tow podsumowaniu miesiąca miejsce na książki też się znajdzie.




HEL3 , Jarosław Grzędowicz. Zawsze sądziłam, że nie lubię science-fiction. I chyba sie trochę pomyliłam. Po wspaniałym "Panie Lodowego Ogrodu" sięgnęłam niedawno po kolejną powieść J. Grzędowicza. Tym razem nie mamy dziwnej cywilizacji, która potrafi posługiwać się magią. Ale mamy przyszłość, nie tak całkiem odległą i cóż... przerażającą... Wszyscy w zasadzie żyją tylko w wirtualnej rzeczywistości, nie potrafiący sobie poradzić w rzeczywistym świecie, pełna kontrola nad społeczeństwem. Kolejna próba zrównania całego społeczeństwa, która po raz kolejny skończyła się powstaniem równych i równiejszych. Zostaje podjęty ogólnokrajowy projekt naprawy środowiska - prąd jest tylko w określonych godzinach, podobnie ciepła woda. Odpowiednie aplikacje sprawdzają, czy nie spożywa się za dużo cukrów. Sam rząd podlega Chinom... upada gospodarka oparta na ropie naftowej... Wszystko, co zostało opisane, w zasadzie może się spełnić. To straszna, dystopijna przyszłość, która ma szanse się spełnić... Mimo wszystko polecam.



Wilcze leże, Andrzej Pilipiuk. Nie lubię opowiadań... są za krótkie. Człowiek się wciągnie w fabułę, polubi bohaterów, a tu koniec. Jest jednak wyjątek. Andrzej Pilipiuk tworzy tak barwne postacie, ma tak wspaniałe pomysły, że jestem w stanie mu wybaczyć krótką formę. Zwłaszcza, że poszczególne opowiadania tworzą pewną całość, ponieważ mają wspólnych bohaterów. Szczególnie przypadł mi do gustu Robert Storm, detektyw żyjący w swoim świecie, trochę nie rozumiejący pewnych współczesnych mechanizmów, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety. Bardzo mi przykro, że to nie ja wymyśliłam tak dobrą postać^^.



Ale, ale. Październik u mnie to nie tylko dzierganie i czytanie, ale również służbowy wyjazd do pięknego pałacu w Wojanowie. I chociaż nie miałam za wiele czasu na przyjemności, bo prace trwały od rana do wieczora, to jednak budzenie się z widokiem na góry było miłą odmianą. Nie wspominając o tym, że przepyszne jedzenie było podstawione pod samą buzię. A tutaj kilka zdjęć, sami zobaczcie, jak tam jest pięknie!




I tak minął mi październik. Niedługo na blogu pojawi się wpis z planami na listopad. I szykuję świąteczne wyzwanie, mam nadzieję, że ktoś się dołączy do mnie^^.

środa, 4 października 2017

Środa z książką - "Obiecaj mi, że będziesz wolny"

19:47:00 0
Środa z książką - "Obiecaj mi, że będziesz wolny"
Mówi się, że nie powinno się oceniać książki po okładce... Żałuję, że posłuchałam tego powiedzenia. Bo książka "Obiecaj mi, że będziesz wolny" autorstwa Jorge Molista jest tak zła, jak jej tytuł... Dosyć oczywista, nie zostawiająca wiele miejsca dla wyobraźni... do tego stopnia, że streszczenie książki na jej początku zawiera wszystkie zwroty akcji. Nie trzeba czytać tych czterystu stron, żeby wiedzieć, co się wydarzy.
O czym to? Pozostaję w nurcie powieści historycznych, więc po raz kolejny przenosimy się w przeszłość, tym razem przełom średniowiecza i renesansu w Hiszpanii. Śledzimy losy Joana, sieroty, który traci rodziców w wyniku najazdu piratów na jego rybacką wioskę. I jak to w tego typu powieściach bywa, spadają na niego wszystkie możliwe nieszczęścia, z których wychodzi obronną ręką. W wielu wypadkach pewne sytuacje są szyte bardzo grubą nicią, ale co ja się znam na hiszpańskim średniowieczu...

Bardzo irytującą sprawą jest język. Nie wiem, na ile to wina autora, a na ile tłumacza, ale jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić, żeby dziecko rybaka, które dziwi się, że ktoś nosi rękawiczki, mówiło w ten sam sposób, co bogaty mieszczanin. No nie wierzę w to i już. Dużo było różnego rodzaju nieporadności językowych, gdzie trzeba było się wysilić, żeby zrozumieć, co poeta miał na myśli.
Przeczytałam do końca, bo nie lubię nie kończyć książek. Ale ostatnią stronę przywitałam z ogromną ulgą.
No, to teraz przyjemniejsze (ekhm...) rzeczy. Sweter skończony, czeka na sesję zdjęciową na ludziu. A dzierga się chusta. Chociaż "dzierga się", to dużo powiedziane. Od kilku dni mam tendencję do zrobienia trzech rzędów do przodu, czterech do tyłu. I do tego ta cienizna... Dziergam z Lace Dropsa, dawno czegoś tak cienkiego nie miałam. Ale z drugiej strony... ta włóczka jest cudowna w doku!

Macie może do polecenia jakieś dobre powieści historyczne?