Wszystkomający blog szydełkowy

środa, 23 sierpnia 2017

Środa z książką - Tajemnica diabelskiego kręgu

19:22:00 0
Środa z książką - Tajemnica diabelskiego kręgu
Czytaliście w dzieciństwie serię powieści Joanny Chmielewskiej o rodzeństwie Chabrowiczów? A może nieobcy jest Wam Pan Samochodzik?
W latach wczesnomłodzieńczych zaczytywałam się w powieściach przygodowych dla młodzieży. Czułam się taka dojrzała, w końcu Chmielewska pisała prawdziwe "dorosłe" kryminały!
I tak jakoś czasem tęsknię do tych czasów, gdy siedziałam pod gruszą u Babci i z wypiekami na twarzy śledziłam przygody Pawełka i Janeczki, czy Pana Samochodzika.
Chyba właśnie z tej tęsknoty sięgnęłam po książkę Anny Kańtoch "Tajemnica diabelskiego kręgu" (dobra, tak naprawdę to był zwykły przypadek...). Zamysł podobny jak w książkach z dzieciństwa - tajemnica, grupa dzieci, która próbuje rozwiązać zagadkę... Tylko tym razem niebezpieczeństwo jest prawdziwe i do tego wykraczające poza świat realny. Trochę horror, trochę fantasy. Zdecydowanie trzyma w napięciu! Ale... bo, niestety, jedno ale będzie... bardzo nie lubię wszystkowiedzacych narratorów, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą. Zdecydowanie to rozwiązanie bardzo zepsuło mi zakończenie. Co to za przyjemność wiedzieć kilkanaście stron przed końcem, co się stanie... Nawet, jeśli się tego domyślałam...
Ale i tak polecam każdemu, kto tęskni za tajemnicami z książek z czasów dzieciństwa, a jednak chce już "dorosłego" dreszczyku emocji.
A na szydełku... Warkocze. Tak, tak, zdecydowanie da się zrobić prawie drutowe warkocze na szydełku :D

Na zdjęciu widzicie też mój dylemat... kończyć ostatni kremowy pas do kocyka, czy zrobić etui na nowy czytnik... Jakieś 15 minut po zrobieniu zdjęcia problem sam się rozwiązał. Pomimo moich magicznych obliczeń (słynna metoda na oko) zabrakło mi włóczki na czwarty pas. Liczyłam się z tym, więc tragedii nie ma. Mogę zatem na spokojnie zająć się czytnikiem. A póżneij od razu powrót do kolejnych warkoczy do kocyka.

Dzięki za odwiedziny i komentarze!

niedziela, 20 sierpnia 2017

Łąka - kocyk dla Misi

17:08:00 1
Łąka - kocyk dla Misi
Dawno nie pokazywałam na blogu nowych udziergów. Nie znaczy to oczywiście, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie, cały czas raźno machałam szydełkiem.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kocyk, który powstał dla mojej młodszej siostrzenicy - Michaliny.
Stworzyłam w naszej rodzinie nową świecką tradycję - każde nowe dziecko dostaje dwa kocyki. Jeden na sam początek, mniejszy i prostszy. I drugi - większy i bardziej nastawiony na efekt WOW.
Misia długo czekała na swój wypasiony kocyk. Po prostu cały czas okazywało się, że coś jest ważniejsze, ale koniec tego! Najpierw rodzina, a później inni.
Pomysł na kocyk zrodził się po konsultacjach z siostrą. Zostały odrzucone kotki, żabki i serduszka. Stanęło na łące. I wiecie co? Tak jak sobie myślę, to ten kocyk idealnie pasuje do Michaliny. Tak jak Emilka to mała łobuziara, tak Misia to dama, taka trochę rusałka.
Zależało mi, żeby kocyk był delikatny, z jednolitym tłem. Stąd wybór czegoś w formie obrazu, a nie elementów.  
A tak prezentuje sięłąka dla małej księżniczki.





Cała sesja zdjęciowa wykonana w Parku im. Stanisława Tołpy we Wrocławiu.
Trochę danych technicznych:
wymiary: 85x99cm
włóczka: kremowa - Alize Happy Baby 62 - 5 motków; kolorowe to Alize Baby, z każdej po trochu.
szydełko - addi Swing 3,25.

Na zdjęciach nie widać, ale brzeg został obrobiony węzłami Salomona. Całość podszyła moja Matula cieniutką bawełną.

Wiele osób pewnie stwierdzi, że taki jasny kolor jest mało praktyczny dla dziecka. No cóż, Misia to naprawdę mała Księżniczka i kocyka raczej nie zabrudzi. 
Generalnie, łąka została zaakceptowana. Sprawdzona, czy jest mięciutka i czy kwiatki są dobrze przyszyte. Wszystko zostało na swoim miejscu.
A ja stoję przed kolejnym wyzwaniem... Już za kilka dni do Misi dołączy jej brat. Pierwszy kocyk się robi, ale co na drugi? Macie jakieś pomysły? Koniecznie się nimi podzielcie!

niedziela, 6 sierpnia 2017

Nie stać mnie... Skąd brać darmowe wzory?

18:28:00 6
Nie stać mnie... Skąd brać darmowe wzory?
Ostatni post w serii „Dziergam – nie kradnę”, to taki mały bonus.
Wiadomo, że wzory należy kupować, a nie sępić albo szukać darmowego dojścia do nich.
A co, jeśli mimo wszystko nie możemy wydać tych 20-30 złotych? Możemy spróbować wymyślić coś sami, ale nie każdy jest taki zdolny (na przykład ja…). Nie ma się jednak co martwić, bo w Internecie jest sporo darmowych wzorów z pewnego źródła. Korzystając z nich nie musimy się obawiać, że okradamy twórcę z jego własności intelektualnej.

Zapraszam Was na mały przegląd stron, z których można pobrać darmowe wzory. W większości są one po angielsku i są to opisy, a nie schematy. Dla wzorów anglojęzycznych jest to norma, w Polsce ciągle się tego uczymy.
Czego nie znajdziecie w moim zestawieniu? Pinteresta. To portal z inspiracjami, ale trudno na nim zweryfikować, czy dotarliśmy do źródła i czy dany wzór jest na pewno darmowy.
Nie będzie również stron rosyjskojęzycznych. Z całym szacunkiem dla naszych słowiańskich braci, ale mają jeszcze bardziej swobodny stosunek do prawa autorskiego niż Polacy. Co im wpadnie w ręce to publikują. Płatne, niepłatne, z książek, z PDFów, z gazet… Bez różnicy.
Co w takim razie będzie? Głównie strony producentów włóczek - bo jak lepiej sprzedać motki, niż pokazując, co się da z nich wyczarować? A także portale rękodzielnicze.
Zapraszam do zapoznania się i korzystania J

·         GARNSTUDIO. To chyba pierwsze miejsce, które przychodzi mi do głowy, gdy myślę o darmowych wzorach. Garnstudio to producent włóczek Drops i to właśnie na nie są przygotowywane projekty. Zalety strony? Całe mnóstwo. Po pierwsze, spora część wzorów jest przetłumaczona na język polski. Po drugie, co trudniejsze elementy są pokazane w formie filmów. Po trzecie bardzo duża dostępność włóczek Drops w Polsce, dzięki czemu odpada nam przeliczanie, ile motków będziemy potrzebować. Dodatkowo co sezon, a więc dwa razy do roku, na stronie prowadzone jest głosowanie na projekty, do których będą spisywane wzory. Każdy ma możliwość oddania 10 głosów. Dodatkowo są robione cykliczne wydarzenia, jak kalendarz adwentowy, czy wielkanocny. Jednak trzeba uważać przy robieniu ze wzorów, bo zdarzają się błędy. Co na tej stronie znajdziemy? Głównie ubrania i dodatki. Trochę zabawek. Ale naprawdę tylko trochę…

·         YARNSPIRATIONS – sklep z włóczkami i wzorami. Chociaż te ostatnie są w dużej mierze darmowe. Na stronie znajdziemy zarówno wzory na druty, jak i na szydełko. Dla dzieci, niemowląt, kobiet, mężczyzn, a nawet dla psa, czy kota. Wszystko jest podzielone na kategorie, można łatwo wyfiltrować, to na czym nam zależy. Można od razu zamówić właściwe włóczki do projektu. Jeśli się mieszka w USA albo Kanadzie^^. Wzory oczywiście po angielsku.

·         LOVECROCHET – kolejna strona sklepu z włóczkami, która oferuje przebogatą ofertę wzorów. I to dużo z nich jest darmowych. Podobnie jak w przypadku YARNSPIRAIONS możemy od razu zamówić potrzebne materiały. Bardzo mi się taka opcja podoba, czekam, że któryś z polskich sklepów wpadnie na ten pomysł! Nie są to wzory przygotowywane przez sam sklep, lecz przez producentów włóczek, ale to i tak dobre rozwiązanie, w jednym miejscu mamy wszystko. Wzory ponownie po angielsku i na pełen przekrój: od dziecka po męża.

·         REDHEART – kolejny producent włóczek, który postanowił zaprezentować możliwości swoich produktów przez udostępnienie swoich wzorów. Możemy tutaj znaleźć zastosowanie dla najbardziej fantazyjnych włóczek. Filtrować możemy zarówno po typie dzianiny, jej przeznaczeniu, ale także (a może przede wszystkim?) po nazwie włóczki.

·         SIMPLY CROCHET. A co zrobić, jeśli z całej gazetki spodobał się nam jeden projekt? Jeśli to wzór z Simply Crochet, możemy mieć nadzieję, że pojawił się na ich stronie. Wydawca magazynu część wzorów udostępnia za darmo. Część wzorów z polskiego wydania można właśnie tam znaleźć.

·         HIMALAYA – producent najpopularniejszego w Polsce akrylu również ma swoje darmowe wzory. Tutaj jednak nie będzie peanów na temat wyszukiwarki. Niestety, brak podstawowego według mnie filtru: szydełko/druty, utrudnia w sposób znaczny wyszukiwanie.

·         RAVELRY – mekka dziewiarek i ich piekło. Wejdziesz i nie wyjdziesz przed północą. W pracy powinni blokować, tak jak fejsa i jutuba… Ravelry to kopalnia wzorów, zarówno darmowych, jak i płatnych. Tych przygotowywanych przez projektantki i tych od producentów włóczek. Rozbudowana wyszukiwarka pozwala na precyzyjne przekopanie się przez tysiące wzorów. Oczywiście wśród takiego bogactwa trafimy i na perły, i na różne paskudztwa, na które człowiek patrzy i myśli: ale po co… Jeśli nigdy nie korzystaliście z Ravelry i boicie się, czy dacie sobie radę, skorzystajcie koniecznie z kursu Kamili z Otulove.
Znacie te strony? Korzystacie? A może macie jeszcze jakieś inne tajne źródła? Koniecznie się nimi podzielcie, z chęcią poszukam nowych wzorów ;)

wtorek, 13 czerwca 2017

Nowości 2017 od Addi

18:50:00 0
Nowości 2017 od Addi
Ostatnio podzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami na temat szydełka Addi Swing, a dzisiaj zapraszam Was na krótki przegląd nowości na 2017 od Addi.



Podobnie jak poprzedni post, ten również nie jest sponsorowany.
Zdjęcia pochodzą z katalogu udostępnionego na stronie Addi.

Co roku w kwietniu Addi udostępnia na swojej stronie katalog z produktami na nowy sezon. Podobnie było i tym razem. Pominę nowości w drutach, bo nie jestem się w stanie do nich odnieść, ale kilka słów o szydełkach napiszę.



Pierwsza nowość, na którą najbardziej czekam, to addiSwing Maxi. Jak wspominałam, jednym z minusów klasycznych Swingów jest krótka część metalowa. Przy samym dzierganiu może nie jest to jakiś wielki problem, ale wystarczy, że chcemy schować nitki, czy mamy dużo narzutów i już pojawia się kłopot. Jak widać jest to kwestia znana projektantom z Addi i postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientek tworząc serię Maxi, w której część metalowa została wydłużona o około 25%. Poza tym szydełka te niczym się nie różnią od swoich klasycznych braci, mają ten sam kolorystyczny system oznaczania rozmiarów.



Kolejna nowość to addiDuett - drutoszydełko, nie mylić z drutełkiem! Jest to piętnastocentymetrowe szydełko zakończone z jednej strony na ostro, jak drut. Z pewnością może być użyteczne dla tych z nas, które szydełkową pasję dzielą z robieniem na drutach. Co prawda drutów i szydełek nigdy dość, ale jak się nie ma możliwości posiadania wszystkich wymarzonych narzędzi, taki rozwiązanie wydaje się więcej niż kuszące. Poza tym.. ten złoty kolor... moja wewnętrzna sroka krzyczy: Musisz to mieć!




A jak już mowa o drutełku... Co powiecie na piękne bambusowe szydełka z serii addiClick Hook Bamboo? Jak tylko je zobaczyłam pomyślałam, że może czas wrócić do nauki? Wyglądają bardzo elegancko i aż chciało by się je chwycić w łapki!

Obecnie żądne z powyższych szedełek jeszcze nie są dostępne w sprzedaży, ale zapewne jest to tylko kwestia czasu, kiedy będziemy mogli je kupić. Już teraz mam potwierdzone informacje, że dwie pasmanterie są zainteresowane wprowadzeniem ich do swojej oferty, są to Kamart oraz Mila Druciarnia. Część nowości w swojej ofercie ma już e-dziewiarka.
A czy Ty czekasz na któreś z tych cudeniek?

sobota, 20 maja 2017

Addi Swing - szydełka idealne?

17:54:00 1
Addi Swing - szydełka idealne?
Pamiętacie swoje pierwsze szydełko? Ja tak. Nie było to nic odziedziczonego po babci czy mamie, po prostu wygrzebane w szufladzie z przyborami krawieckimi, więc takie powiedzmy - niczyje. Nie było żadnego mistycznego objawienia, światła bijącego od niego, ot - drut z haczykiem. Szydełkowanie miało być częścią mojej rehabilitacji po złamaniu ręki. I tak się jakoś zaczęło.
Przez długi czas moje wyobrażenie o szydełkach było dosyć proste: grubszy drut z haczykiem, żadne tam rączki, święcące bajery. Ba, byłam święcie przekonana, że większych jak 2,0 nie ma.
Ale z czasem zaczęłam bardziej wsiąkać w dzierganie, a i sam rynek dziewiarski w Polsce znacznie się rozrósł i okazało się, że wybór jest przeogromny. A w ostatnim czasie, jakby w tych żłobach osiołkowych było mało, doszło jeszcze Aliexpress - pogromca portfeli.
Łatwo się domyślić, że wcześniej, czy później zaczęłam się rozglądać za narzędziami z wyższej półki. W końcu komfort pracy, gdy te parę godzin dziennie się spędza z szydełkiem w ręku, jest bardzo istotny.
Podczas gdy dziewczyny robiące na drutach mają bardzo duży wybór narzędzi z sektora nazwijmy go premium, my, szydełkujące, mamy ograniczone pole działania - albo Clover w wersji zwykłej lub Amour, albo Addi Swing.

Większość dziewczyn jest zachwycona właśnie Cloverami. Sporo jest głosów, że Addi Swing nie każdemu leżą, bo specyficznie profilowane.
Jak się domyślacie po tytule wpisu, zdecydowałam się na Swingi. Czemu? Nie wiem. Nie jestem w stanie podać Wam żadnego logicznego wyjaśnienia, czemu zdecydowałam się właśnie na nie, a nie na Clover.
Z pewnością nie z powodu wyglądu, bo, nie oszukujmy się, jest dosyć specyficzny. Mój Luby, jak je pierwszy raz zobaczył, zapytał, czemu mam szydełko w rączce po szczoteczce do zębów, także tego... 
I nie jest to też cena, ponieważ w obu wypadkach jest zbliżona - około 30,00zł za sztukę (nie licząc większych rozmiarów).
Jedynym wyjaśnieniem zatem jest to, że te szydełka są w mniejszości.
Jak zatem wyglądają Addi Swing?

Całkowita długość szydełka to 16cm, z czego 2,5cm to część metalowa, resztę stanowi rączka.
Sama rączka jest dosyć gruba, plastikowo-gumowa, dzięki czemu szydełko nie ślizga się w ręku. Na górze znajduje się nazwa firmy oraz numer szydełka. Nie ma obaw, że napisy się zetrą, gdyż zostały najpierw wytopione w plastiku, a przestrzeń, która powstała została wypełniona gumą. Ponadto powyżej znajduje się otwór o bliżej nie określonym przeznaczeniu. Nie jest zrobiony na wylot, więc raczej odpada zrobienie sobie szydełkowego naszyjnika.
Rozmawiarówka zaczyna się od 0,5, a kończy na 8,0. Żeby było łatwiej znaleźć właściwy numer szydełka, te powyżej 2,0 mają różne kolory,
Jaka jest moja opinia na ich temat? Początki były trudne, musiałam się przyzwyczaić do tej krótki części metalowej. Ale obecnie, gdy mam coś dziergać innym szydełkiem, dopadają mnie lęki. Lęki o mój portfel - bo skoro nie mam jakiegoś szydełka w wersji Swing, to muszę to koniecznie nadrobić! 
Ale to nie jest tak, że nie dostrzegam żadnych wad.

Po pierwsze zdaję sobie sprawę, że nie każdemu takie profilowanie przypadnie do gustu, wszystko zależy od sposobu trzymania szydełka. Ja trzymam tak i mi pasują:


Po drugie - guma. Dopóki elementy gumowe są w ciemniejszych kolorach jest w porządku, ale te jasne szybko się brudzą i nie udało mi się znaleźć sposobu, żeby to doczyścić. Jeśli macie jakiś sprawdzony patent, to się koniecznie nim podzielcie.
Po drugie cena. Nie oszukujmy się, 30,00zł (a w przypadku większych rozmiarów ponad 40,00zł) dla wielu to może być kwota zaporowa, zwłaszcza, że na Aliexpress może mieć za to pewnie z 3 komplety. Ale z drugiej strony - przecież to inwestycja w nasze hobby i jednak zdrowie. Życie jest za krótkie, żeby je marnować na słaby akryl i złe szydełka!